luty21

''Słuchaj no!'' Nie, ku*wa, Ty słuchaj!

dodano: 21 lutego 2015 przez Ollcia


                                         Wtam ponownie Skarby :)

W tej notce napiszę o czymś co mnie cholernie wku*wia. Wybaczcie za to ale nie jestem w stanie wypowiadać się o tym spokojnie. Chodzi tutaj o tzw. ''umiejętność słuchania.'' U mnie u domu tego zdecydowanie brakuje, szczegulnie ze strony ojca i młodszego brata. Co do brata, to wiadomo, jeszcze szczyl i nikogo nie słucha. Wstyd się przyznać, ale potrafi mnie to wyprowadzić z równowagi.

Mówię do niego np: ''Jak już używasz moich przyborów szkolnych( chodzi tu o nowe świecówki na plastykę), to uważaj. One są strasznie delikatne.''

Odpowiedź: ''OK. Będę uważał.''

 

5 min później. 

 

Jedna już połamana wpół. Ale nie to jest problemem, tylko to że przypominam mu że mówiłam żeby uważał a on bezczelnie przewraca oczami i pyta się jak ostatni kretyn: ''O co się wściekasz?''  I dlatego rozwala mnie tekst mojej mamy że: ''Jemu wystarczy tylko powiedzieć, on zrozumie, a Ty od razu na niego wrzeszczysz.'' W ogóle  zauważyłam że jak sią na niego o coś wściekam to mama zawsze go broni, nie ważne czy jest winny czy nie. 

 

Mniejsza z nim, z ojcem to zupełnie inna para kaloszy.  On potrafi pie*szyć o tym swoim pi*rdolonym klubie Opla Vectry całymi dniami. Po prostu nie ma innego tematu tylko Vici i Vici. Do tego ma w dupie moje życie, nigdy nie zapyta nawet o przysłowiowe: ''co tam w szkole?'' Oczekuje ode mnie tylko wysokich wyników w budzie, a nie wkłada w to ani odrobiny wysiłku. Nawet moja mentorka( w Holandii to odpowiednik wychowawczyni) następnego dnia po wywiadówce powiedziała że miała wrażenie w trakcie rozmowy że mój ojciec wymaga ode mnie więcej niż jestem w stanie się nauczyć. Z kolei nauczycielka od angielskiego( z którą z resztą rozmawialiśmy po angielsku, taaaaak ROZMAWIALIŚMY bo ja też musiałam być obecna podczas tej rozmowy) zrobiła oczy jak pięć złotych gdy mój stary zapytał ją:  ''Dlaczego moja ocena semestralna TO TYLKO 8?'' (W Holandii jest skala ocen od 1 do 10. Poniżej 5,5 jest ocena niedostateczna). Ona powiedziała oczywiście że jestem najlepsza w klasie z angielskiego, a on na to że jego to nie obchodzi i następnym razem mam zdobyć 10. Jak by tego było mało, jak w domu chcę się czymś pochwalić lub po prostu po ludzku pogadać to się nie da. Bo:

Opcja #1. Ktoś mi przerwie w połowie zdania. (najczęściej stary jakąś nikogo nie obchodzącą informacją co zamierza dodać do Vici, albo informacją z roboty ''Co tamten ch*j odpi*rdolił.'')  I bądź tu mądrym. Mnie ściga jak się wtrącę, a zdarza mi się to jak raz na ruski rok, a on z kolei może się wtrącać kiedy mu się żywnie zechce.

Opcja #2. Mój brat nr1 (tzn starszy z dwóch młodszych) zacznie się popisywać ocenami z testów z zeszłego tygodnia lub pie*szyć ''co to jego koledzy z klasy odwalili''.

I najgorsza opcja #3. Nikogo nie obchodzi moje życie szkolne. Dlatego się nie odzywam.

 

Nie jedno i nie dwu krotnie zdarzyło się mojemu staremu wparować z jakimś pier*olonym fakcikiem dotyczącym Vici, w czasie kiedy ja usiłowałam coś powiedzieć. Moim skromnym zdaniem mój stary jest bezczelnym, chamskim egoistą. Albo pierd*li o tej swojej Vici którą i tak woli ode mnie( nie nie przeginam. Pytajcie kogo chcecie, gdyby miał do wyboru zabrać mnie na jakiś koncert albo jechać na spot tych pojebańców od Vectry znajdujący się 150 km od domu wybrałby spot. I spróbuj mu to tylko powiedzieć to zaczną lecieć teksty typu: ''Jak wam trzeba ku*wa do kościoła co niedzielę to wszystko jest w porządku ale jak ja ku*wa chcę jechać na spot raz na dwa miesiące to jest ku*wa problem?!''), albo zaczyna gadać ''co tamten powiedział'' w robocie. Także krótko mówiąc nie mam szans się odezwać. Za to b.nr1 gęba się nie zamyka, ale gada tylko i wyłącznie o grze w gałę, a spróbuj mu tylko to powiedzieć to albo:

1. Zacznie cię małpować

2. Powie: ''A, wal się!''

3. Zrobi coś czego wręcz nienawidzę czyli: spuści lekko głowę z uśmieszkiem ''ty jesteś za głupia więc i tak tego nie załapiesz'' i zacznie nią lekko potrząsać w prawo i lewo. No po prostu krew mnie zalewa. Wiem że wyda się to wam dziecinne, ale gdybyście to zobaczyli to byście wiedzieli o co mi chodzi. Jak się na to patrzy to wygląda to tak jakby gówniarz miał się za niewiadomo kogo  i ewidętnie pokazywał Ci że w porównaniu z nim jesteś gówno warta. On niby się nie chwali, ale do cholery nie musi!!! Stary robi to za niego. I tym utwierdza mnie w przekonaniu że jestem zerem.

 

Jakby tego było mało w naszym domu najszęściej pojawiającym się słowem jest: KU*WA MAĆ!!! W wykonie mojego ojca. Jak mama jest z nami nie musi użyć tego ani razu, z kolei jak ojciec wraca z pracy to wiadomo że chociaż raz w tym dniu to uszłyszymy. To nie tak że nie chcę żeby nie wracał do domu, chcę po prostu żeby okazał nam trochę ciepła, dał dojść do słowa,  i nie klął. Czy to naprawdę tak dużo?

 

To tyle na dzisiaj, a jak wy reagujecie jak ktoś się wtrąca do rozmowy? Piszcie w komach. Trzymajcie się ciepło i narka.

 

 




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy